Kto był ten wie, ale zmierzam do jednego wniosku: mimo tego że od roku 2000 do dziś w historii Papa Roach było lepiej lub gorzej i że byłem dość sceptyczny wybierając się na ich występ, to po wszystkim, gdy emocje opadły muszę zwrócić honor. Panowie zagrali jeden z lepszych i najbardziej energetycznych koncertów na jakich byłem! W ogóle nie widać tych lat, które mają na karkach jak i (całe szczęście) pseudo-młodzieńczej emo stylówy pana Jacoby-ego ;)
Stara miłość nie rdzewieje – polecam gorąco!
A na koniec Between Angels and Insects ze Studia!